Proste ćwiczenie na początek. Zacznij myśleć i mówić po angielsku w IT. Poradnik dla początkujących cz.2 [podcast #06]

Okładka - odc 06
Spotkania po angielsku w IT

Proste ćwiczenie na początek. Zacznij myśleć i mówić po angielsku w IT. Poradnik dla początkujących cz.2 [podcast #06]

Odcinka wysłuchasz między innymi na:
🎧 Youtube: https://youtu.be/Wtih06iAn3w
🎧 Spotify: https://podcasters.spotify.com/pod/show/ewelina-biernacka/episodes/06–Proste-wiczenie-na-pocztek–Przestaw-si-na-prac-po-angielsku-poradnik-dla-pocztkujcych-e283oe9

Cześć!

Powracam do nagrywania i kontynuuję serię poradnika dla początkujących. Na początek mam dla Was łatwe zadanie, które pomoże Wam małymi krokami przestawić się na pracę po angielsku w IT (i nie tylko)😊

Podziel się proszę linkiem do odcinka z osobą, która może potrzebować tych wskazówek.

Do usłyszenia! 🙂

Pełna transkrypcja odcinka:


Dzień dobry, Moi Drodzy!

Powróciłam i mam nadzieję, że tym razem bardziej na stałe niż
jednorazowo. Jak pewnie już zwróciliście uwagę, ten odcinek jest dużo krótszy niż poprzednie i
generalnie jest to format podcastu, który chciałabym od teraz testować i praktykować.
Dlaczego? Dlatego, że po pierwsze, bardzo ciężko było mi się przygotowywać do poprzednich
odcinków, dlatego, że chciałam powiedzieć mnóstwo rzeczy naraz. Ciężko było mi to
ustrukturyzować. Ale też wydaje mi się, że kiedy poruszałam zbyt dużo tematów naraz i trochę
skakałam z tematu na temat, przypuszczam, że takie odcinki były dla Was trudniejsze do
słuchania i trudniej było Wam przyswoić te wszystkie informacje i tą wiedzę, którą się z Wami
dzielę.
Dlatego mam nadzieję, że w tym formacie sprawdzi się to lepiej. Więc chciałabym generalnie w
każdym odcinku poruszyć gdzieś tam jakieś malutkie, króciutkie zagadnienie albo dać Wam tak
jak dzisiaj jedno konkretne zadanie do zrobienia samemu w domu. Czy na przykład
odpowiedzieć na jedno konkretne pytanie, które często słyszę od Was.
No dobra, teraz takie wtrącenie, które nagrywam później dogrywam. Wiem, że nie wyszło
krótko, wybaczcie. Może następnym razem.
No dobrze. Ale jeszcze zanim przejdę do tego, o czym dzisiaj, to się przedstawię, bo być może są
osoby, które słyszą mnie pierwszy raz. Ja nazywam się Ewelina Biernacka i uczę angielskiego w
IT.
A w zasadzie to uczę pracować po angielsku w IT. Czyli w szczególności przygotowuję moje
klientki i klientów do prowadzenia spotkań, do udziału w spotkaniach i oczywiście do rozmów
kwalifikacyjnych po angielsku. Wszystkie informacje znajdziecie na mojej stronie
www.ewelinabiernacka.com Dzisiejszy odcinek będzie kontynuacją czegoś, co zaczęłam już dość
dawno temu, takiego poradnika dla osób początkujących, jak zacząć pracować w IT po
angielsku.
Czyli jest on dedykowany, ten mój poradnik, który będzie się już teraz składać nie z dwóch, ale z
kilku części, ponieważ plan na ten drugi odcinek podzieliłam tak naprawdę na pięć różnych
nagrań, więc mam nadzieję, że wyjdzie mi z tego całkiem przyjemna seria. I te odcinki będą
dedykowane nie tylko osobom, które są nowe w IT, ale wszystkim, którzy właśnie planują albo
już próbują przestawić się na pracę po angielsku. W pierwszym odcinku odpowiedziałam o tym,
dlaczego warto zacząć bardzo dużo słuchać po angielsku i generalnie otaczać się językiem
angielskim.
Nie chcę się za bardzo powtarzać, dlatego odsyłam Was po prostu do tamtego odcinka, ale
oczywiście samo słuchanie, samo otaczanie się angielskim nie wystarczy, trzeba w końcu zrobić
ten krok i zacząć mówić po angielsku. Pewnie słyszeliście to już ode mnie i o mnóstwo innych
osób. Setki razy, ale może macie w głowie taką myśl, no ale dobra, ale jak to? Jak to mam po
prostu co? Mam usiąść i zacząć mówić do siebie po angielsku? Ale jak? Ale o czym? Ale w jakiej
formie? To nie jest łatwe, tak? Więc zaczniemy małymi krokami.
Dlatego właśnie podzieliłam ten odcinek na kilka części, bo będę Wam dawała kolejne zadania i
zwiększała stopień trudności. Dzisiejsze zadanie będzie naprawdę bardzo proste. Będzie to
zadanie, które możecie zrobić tak naprawdę, ale nawet nie mówiąc na głos.
Czyli takie ćwiczenie bardziej mentalne, w głowie. Będziecie mówili do siebie w głowie, ale
zanim do niego przejdę. Po co w ogóle chcę, żebyście robili te zadania? Nie mówię tylko o
dzisiejszym, ale też o kolejnych.
Bardzo mi zależy, żebyście też zrozumieli jaki jest mój tok myślenia i co te zadania mają na celu.
Bo to, co z mojej perspektywy potrzebujecie osiągnąć, żeby zacząć swobodnie mówić po
angielsku, to po pierwsze przestań dosłownie tłumaczyć z języka polskiego na angielski. Czyli
wyjść z takiej sytuacji, którą mamy często gdzieś tam na początku, kiedy uczymy się języka, albo
może uczymy się już długo, ale nie praktykowaliśmy za bardzo i mamy cały czas taki nawyk, że
najpierw buduję sobie w głowie zdanie po polsku, a później dosłownie to samo zdanie chcę
przetłumaczyć na angielski.
I jak wiecie, to jest trudne, to jest często niewykonalne, bo pewne rzeczy mówi się po prostu
inaczej po angielsku, w inny sposób buduje się zdania, albo nawet pewne słowa, pewne
czasowniki, które mamy w głowie mogą być dla nas trudne do przetłumaczenia. Dlatego
właśnie po pierwsze uczymy się przestać tłumaczyć dosłownie z polskiego na angielski i zacząć
od razu budować zdania po angielsku w głowie. Druga rzecz, uczymy się nie wpadać w ślepa
uliczka.
Czym jest ślepa uliczka? To jest coś, czego często się boicie w sytuacji pod tytułem mówię coś w
trakcie spotkania i nagle brakuje mi jakiegoś bardzo ważnego słowa, albo mówię coś i w
pewnym momencie zaczynam się gubić w zdaniu, nie potrafię go dokończyć i w tym momencie
zaczynam się bardzo stresować, dlatego że zapada niezręczne cisza. Wszyscy na mnie patrzą i
czekają, aż ja dokończę moje zdanie. I trwa to dosłownie sekundy, bardzo krótkie sekundy, ale
dla nas potrafi być to ogromnym stresem.
I w tym momencie możemy doświadczyć czegoś takiego, o czym już Wam zresztą mówiłam, jak
pustka w głowie. Czyli z tego względu, że odczuwamy stres, nasz mózg, zamiast skupić się na
rozwiązaniu tego problemu, który ma, zaczyna skanować otoczenie, czyli zaczynam analizować
sytuację, w której jestem, myśleć o tym, że o matko, nie wiem co powiedzieć, ludzie na mnie
patrzą, a ja za nic w świecie nie mogę znaleźć tego odpowiedniego słowa. Więc co wtedy należy
zrobić? Nie brnąć dalej już w tą ślepą uliczkę, tylko zrobić dwa kroki w tył, zmienić kierunek i
powiedzieć jeszcze raz to samo, używając innych słów.
Zastanowić się, ok, o co mi chodzi? Co ja chcę powiedzieć? Jak inaczej mogę wykorzystać swoją
wiedzę, słownictwo, które znam, czyli generalnie swoje zasoby do tego, żeby opowiedzieć to
inaczej. I to jest naprawdę do wyćwiczenia, to jest po prostu kolejna umiejętność językowa,
którą po prostu bardzo mało trenujemy w szkole, dlatego, że jest cały czas nastawienie, że uczę
się nowego, nowego, nowego. Uczę się kolejnych czasów, kolejnych słów, a mało jest czasu
właśnie na ten trening, jak wykorzystać już to, co umiem i nie zawsze to jest też jakby
doceniane.
Jakby nie jesteśmy uczeni tego, żeby przede wszystkim stawiać na efektywność naszych
wypowiedzi i nie uczymy się takiego pragmatycznego podejścia, tylko takiego bardzo
idealistycznego, czyli wszystko musi być takie dokładne, perfekcyjne i bez błędów. I to nas
niestety blokuje. Także dobra wiadomość jest taka, że to jest coś, co możemy po prostu
wyćwiczyć.
I te kilka kolejnych nagrań, te kilka kolejnych ćwiczeń, które będę Wam zadawać, że tak powiem,
właśnie będą miały na celu pomóc Wam osiągnąć te dwie rzeczy, czyli budować zdania od razu
po angielsku, czyli te nasze w głowie, te nasze abstrakcyjne myśli od razu układać w słowa, w
zdania po angielsku. A druga rzecz, właśnie nie wpadać w tą ślepą uliczkę. Czyli jeśli czuję, że nie
umiem dalej, nie umiem czegoś dokończyć, nie brnę w to dalej, tylko robię króciutką pauzę,
zastanawiam się, ok, o co mi chodzi, opowiadam to inaczej.
I to jest naprawdę do wyćwiczenia. To jest jedna z podstawowych umiejętności, które ja uczę
moich klientów i klientki. I to jest naprawdę, uwierzcie mi, wszystko do wyćwiczenia.
To jest tylko i wyłącznie kwestia praktyki. To teraz wracając do naszych ćwiczeń. Oczywiście,
gdybyście mnie zapytali, jaki jest najefektywniejszy, najbardziej skuteczny sposób, jak się
nauczyć mówienia po angielsku, wiadomo, powiedziałabym Wam, trenujcie z kimś, z kimś, kto
Wam pomoże i kto Was w tym wesprze, zaasystuje Was.
Ale, wiadomo, nie każdy ma możliwość trenowania z kimś, ale też nie każdy chce, nie każdy jest
po prostu na to gotowy. Czasem nawet perspektywa tego, że mam się zapisać na konwersacje
jest tak stresująca, że może być po prostu blokadą. I być może dla niektórych z Was takie
ćwiczenia będą jakby wstępem, takim sposobem, żeby się po prostu ośmielić nawet do tego,
żebym może później trenować z kimś.
Nieistotne tak naprawdę, nieważne z jakiej pozycji teraz wychodzicie, wszystkie z tych ćwiczeń
będziecie mogli wykonywać sami, w domu, bez niczyjej pomocy i bez jakichkolwiek
dodatkowych kosztów. Tak jak mówiłam, dziś zaczniemy od najprostszego ćwiczenia, które
będzie tak naprawdę opowiadaniem sobie rzeczywistość. I o co tutaj chodzi? Wykorzystujemy
mechanizm pod tytułem Każdy z nas mówi do siebie w myślach przez cały dzień.
Taka jest prawda. W głowie non-stop prowadzimy, nie wiem jak to nazwać, jakiś dialog ze sobą,
może jakąś narrację, opowiadamy sobie rzeczywistość, zastanawiamy się nad pewnymi
rzeczami, opowiadamy sobie, co mamy do zrobienia, bo też nam to pomaga, żeby się
zorganizować po prostu. I teraz całe zadanie będzie polegało tylko i wyłącznie na tym, żeby w
dowolnych momentach dnia, kiedy tylko Wam się to przypomni, zmienić tą narrację na język
angielski.
Co w tym ćwiczeniu jest ważne? Jeśli nie wiesz, jak coś powiedzieć, jeśli nie znasz jakiegoś słowa,
które jest Ci potrzebne, nie sprawdzasz go od razu. Notujesz sobie gdzieś na kartce słowo,
którego Ci brakuje, żeby sprawdzić je później, ale na ten moment, kiedy robisz to ćwiczenie,
znajdujesz sposób, jak inaczej powiedzieć to, co chciałbyś powiedzieć. Bez tego, powiedzmy,
ważnego dla Ciebie słowa.
Czyli wykorzystujesz te słowa, te zasoby, które masz, do tego, żeby przekazać informację. Może
nie będą to piękne zdania, czasem. Czasem wyjdą Wam idealne zdania, których nie
powstydziłby się żaden native speaker, ale czasem będą te zdania takie trochę byle jakie, trochę
na okrętkę, byle tylko przekazać informację.
I to jest w zupełności OK. Bo kiedy będziecie później w pracy, na spotkaniu, nie macie szansy na
to, żeby teraz sobie zapauzować, sprawdzić sobie słowo w translatorze, tylko teraz, w tym
momencie, na spotkaniu, ja muszę jakoś się wykaraskać z tej sytuacji i powiedzieć to, co chcę
powiedzieć w jakiś tam sposób, tak jak potrafię, przekazać tą ważną informację. To się w tym
momencie liczy najbardziej.
Zapamiętajcie to. Dlatego robimy to ćwiczenie dokładnie w taki sposób. Czyli przykładowo
zaczynacie pracę, włączacie laptopa, sprawdzacie maile i sobie opowiadacie po kolei jakby o
proszę, tutaj ktoś odpisał, o tu jest taki problem, co ja zrobię i tak dalej.
Nie wiem, przychodzi Wam do głowy o muszę ustawić spotkanie, żeby coś obgadać. No i w
pewnym momencie prędzej czy później trafi się takie zdanie, gdzie czegoś Wam brakuje. Nie
wiem.
Nie wiecie jak powiedzieć ustawić spotkanie. Może tak być, że nie wiecie jak powiedzieć ustawić
spotkanie, no bo chwila, co to znaczy ustawić spotkanie tak naprawdę? Jest to bardzo mylące.
Właśnie to jest ta sytuacja, kiedy chcemy dosłownie coś przetłumaczyć z polskiego na angielski i
na to utrudnia życie.
Bo tak naprawdę ustawić po polsku, no to my ustawiamy zazwyczaj jakieś fizyczne rzeczy, tak?
Takie ustawianie spotkania to jest taka trochę abstrakcja i jak zatrzymamy się na tym, że o
matko, ja muszę znaleźć słowo ustawić. Jak powiedzieć ustawić? Jak powiedzieć ustawić? No
możemy się naprawdę po prostu totalnie zaciąć. Więc co trzeba zrobić? To, o czym Wam
mówiłam.
Dwa kroki w tył. Ok. O co mi chodzi? Co to tak naprawdę znaczy ustawić spotkanie? Tak
naprawdę potrzebuję, na przykład tu mi przychodzi synonim, zorganizować spotkanie.
Czyli tu już jest mi łatwiej, bo mamy bardzo podobny czasownik w języku angielskim do
zorganizować, bo mamy czasownik organize. Możemy po prostu organize a meeting. Albo, jeśli
to Wam nie przyjdzie do głowy, tak naprawdę możecie powiedzieć, że I need a meeting.
Potrzebuję spotkania, żeby coś tam obgadać, tak? Czy cokolwiek innego, co przyjdzie Wam do
głowy, jakaś alternatywny sposób opowiedzenia tego, o co mi chodzi, żeby druga osoba mnie
zrozumiała, tak? No to lecimy dalej. Mamy powiedzmy ten czasownik need, potrzebować czy
organize, zorganizować. Meeting, spotkanie, wiadomo, to jest akurat łatwe.
No i teraz żeby coś obgadać. Jak jest obgadać? O co chodzi z obgadać? No tak naprawdę
obgadać to przedyskutować, czyli po angielsku discuss, tak? Na szczęście tutaj widzicie, bardzo
ładnie się to wszystko układa. W tym moim przykładzie słowa, które brzmią podobnie po
angielsku faktycznie znaczą to, co po polsku, więc znowu mamy szczęście, możemy powiedzieć I
need to organize a meeting to discuss something
.
Albo po prostu potrzebuję zorganizować to spotkanie, żeby o czymś porozmawiać. So, I need to
organize a meeting to talk about something.
Bardzo często będziecie mieli taką sytuację w
trakcie spotkania, gdzie jest dyskusja i zaczyna się.
Zamiast skupić się na głównym temacie, milion dodatkowych tematów, które wychodzą w
trakcie i które też są istotne. Nie możemy ich po prostu totalnie olać. Trzeba się nimi zająć, ale
żeby teraz nie marnować całego spotkania na dyskutowanie czegoś pobocznego, często
musimy się wtrącić i powiedzieć, że ok, spoko to jest ważne, ale potrzebujemy oddzielnego
spotkania, żeby o tym porozmawiać.
Czyli możemy powiedzieć coś w stylu Sorry, but we need a separate meeting to talk about it/ to
discuss it
. Separate oddzielny. Po polsku możemy porównać to do odseparowany.
Tak? Łatwo zapamiętać. Zapomnijcie słowo separate. Jak możecie powiedzieć? Another meeting.
I jeśli użyjecie takiego zdania w trakcie spotkania, ludzie Was zrozumieją. Przekazaliście
najważniejszą informację. I to jest tak naprawdę najważniejsza część tego zadania.
Drugą częścią zadania jest sprawdzenie, jak lepiej mogę to powiedzieć. Czyli jeśli sprawdzicie
sobie w słowniku, jak powiedzieć po angielsku ustawić spotkanie, to dostaniecie
prawdopodobnie takie propozycje jak set up a meeting or schedule a meeting. Set up
czasownik frazalny.
Set up a meeting. Umówić, ustawić spotkanie. Schedule a meeting znaczy mniej więcej to samo.
Schedule to jest wymowa bardziej amerykańska. Schedule brytyjska. Chodzi dokładnie o to
samo słowo.
Swoją drogą, jeśli byście zastanawiali się, jak powiedzieć po angielsku grafik, w sensie
harmonogram, nie szukajcie tutaj żadnego słowa podobnie brzmiącego do grafik. Nie, nie, nie.
W tym momencie, w tym przypadku to absolutnie nie działa.
Wasz grafik, czyli to jak macie ustawiony dzień i spotkania, to jest Wasz po prostu schedule, czy
inaczej schedule po brytyjsku. Czyli schedule albo schedule to jest ustawić spotkanie albo po
prostu Wasz harmonogram dnia. I teraz, jeśli stwierdziliście, u, to są fajne słowa, które
chciałbym zapamiętać, bierzecie karteczkę, taką wiecie, post-it, taką przylepną, piszecie sobie na
niej to set up a meeting i to schedule a meeting i przyklejacie ją do, nie wiem, monitora gdzieś
na biurku, gdzieś, nie będziecie po prostu widzieć te słowa.
Wielokrotnie w ciągu dnia, co jakiś czas możecie sobie przeczytać te słowa na głos. O, tak by the
way, jak już Wam powiedziałem o słowie schedule, to później jak chcecie przełożyć spotkanie, to
sprawa jest dość prosta, bo mówicie po prostu reschedule, reschedule. We need to reschedule
a meeting.
To tak przy okazji, do zapamiętania. To też możecie sobie zanotować na kartce. Set up a
meeting, schedule a meeting, reschedule a meeting.
I po kilku dniach, że tak powiem, opatrzycie się z tymi słowami i zaczną być dla Was łatwe.
Ważna rzecz, ja zrobię w ogóle kiedyś, nie opisuję kiedy, ale kiedyś zrobię jakieś oddzielne
nagranie o tym, jak się uczyć słówek, ale póki co dam Wam tylko jedną podpowiedź. Jeśli
właśnie tworzycie sobie takiej karteczki, wpisujecie tam pojedyncze słowa albo ewentualnie
jakieś słowa razem, które znaczą to samo.
Albo prawie to samo, można je używać wymiennie. Jeśli to są, nigdy nie łączcie np. dwóch słów,
które Wam się ze sobą mylą.
Bo będą Wam się myliły jeszcze bardziej. Nie, po prostu uczymy się jednej rzeczy naraz,
ewentualnie możecie gdzieś obok przykleić drugą karteczkę z jakimś innym słowem, które nie
będzie czymś, co się może mylić z tym, co jest na pierwszej karteczce, tylko z czymś, coś totalnie
innego. Wtedy możecie mieć dwie takie karteczki jednocześnie.
Ja proponuję nie więcej, bo tak naprawdę za 3-4 dni możecie zdjąć tej karteczki i przykleić tam
co innego. Ale pamiętajcie, że głównym, głównym zadaniem tego ćwiczenia jest, jak ja to
określam, wyrobienie sobie takiej elastyczności naszego umysłu, jeśli chodzi o dobieranie słów.
Bo to, że później sprawdzicie coś w słowniku, nauczycie się nowych słów, to jest super.
To jest też bardzo ważne. Ale prędzej czy później i tak Wam się trafi sytuacja, gdzie tego słowa
Wam zabraknie. Jakiegoś.
Prędzej czy później. Nie ma naprawdę takiej opcji, żebyście nauczyli się wszystkich możliwych
słów. Chyba, że naprawdę wyprowadzilibyście się do UK albo do Stanów i tam mieszkali kilka lat
i rozmawiali non stop z native speakerami.
Spokojnie zaczniecie mówić jak native speakerzy, będziecie dwujęzyczni. Natomiast, jeśli tak jak
ja, siedzicie w Polsce i nie jesteście otoczeni native speakerami, to prędzej czy później naprawdę
każdemu z Was zdarzy się sytuacja, gdzie nie będziecie wiedzieli, jak coś powiedzieć. Albo po
prostu zapomnicie jakiegoś słowa, które znacie.
I naprawdę każdy, ale to absolutnie każdy z Was musi sobie wyrobić umiejętność, co robić w
takiej sytuacji. Jak opowiedzieć to inaczej. Ja wiem, że dla części z Was to, co mówię, może być
wręcz irytujące, bo Wy chcielibyście może dostać ode mnie odpowiedź na pytanie jak to zacząć
mówić zajebiście po angielsku.
Żeby to wszystko było takie, wiecie, piękne, idealne i żeby w końcu przestać robić błędy. A ja
Wam mówię nie. Ja Wam mówię zapomnij.
Tak nie będzie. Poszuć swe nadzieje. I zdaję sobie sprawę, że część z Was pewnie już w trakcie
tego nagrania wyłączyła i stwierdziła, że jestem głupia i nie wiem, o czym mówię.
Jakby wiem, że będą takie osoby, ale to, co Wam mówię to naprawdę nie są moje jakieś tam
wydumane przemyślenia. To jest coś, co ja po prostu widzę. Już po kilku latach uczenia osób,
które przychodzą do mnie bardzo często z blokadą mówienia wiem, że to jest podstawowa
umiejętność, której potrzebuję się nauczyć.
I żeby tu mi ktoś, wiecie, nie zarzucił, że u, Evelina tutaj promuje bylejakość i żeby mówić byle
jak, byle tylko powiedzieć oczywiście nie o to mi chodzi. W końcu jestem nauczycielką. No ludzie,
jakby tak, zachęcam Was, żeby uczyć się nowych słów.
Ale musicie wyzbyć się takiego poczucia, takiego nastawienia, że musi być super, musi być
pięknie, bo część zdań, które powiecie będą piękne, będą super, a część co jakiś czas będzie po
prostu bylejaka. Będzie z błędami, ale spełni swoje funkcje. Mam dla Was receptę, jak przestać
popełniać błędy mówiąc po angielsku.
Po prostu przestańcie się odzywać. To jest jedyne, absolutnie jedyne rozwiązanie. Jeśli nie
chcecie popełniać błędów mówiąc po angielsku, jako osoby z zagranicy, które uczą się
angielskiego, musicie siedzieć cicho, przestać się odzywać, przestać chodzić na spotkania po
angielsku, unikać sytuacji, gdzie angielski jest Wam potrzebny, nie dołączyć do tego nowego
projektu po angielsku.
Nie zmieniać pracy na pracę, w której wymagany jest angielski. Nie iść na tą rozmowę
kwalifikacyjną, na której napisali w ogłoszeniu, że angielski na poziomie minimum średnio
zaawansowanym. To jest jedyne rozwiązanie.
Ale czy warto? No, wbrew pozorom, to nie jest retoryczne pytanie. Znaczy, wiecie, dla mnie jest,
oczywiście. Wiecie, co ja bym odpowiedziała.
Nie muszę tego mówić na głos. Ale teraz najistotniejsze jest, żeby każdy z Was sobie
odpowiedział, że tak powiem w serduszku własnym, jaki jest koszt tego, że skupiam się na
unikaniu popełniania błędów. I czy w moim indywidualnym przypadku jest warto.
Bo wiecie, jakby my mamy swoje mechanizmy obronne i one są po coś. One nam są potrzebne.
One nam w jakiś tam dziwny sposób, ale służą.
I trzeba naprawdę świadomie to przemyśleć i podjąć decyzję, jakie daje mi to korzyści, to, że
uciekam przed czymś, a jaki jest tego koszt. A jeśli dojdę do wniosku, że nie chcę dłużej ponosić
tego kosztu, to jak to zrobić w najłatwiejszy dla mnie sposób? Bo nie będę teraz krzyczała, że
wow, wszyscy na hura! Teraz wychodzimy ze swojej strefy komfortu, odzieramy się ze swoich
mechanizmów obronnych i wystawiamy się na wszystkie stresujące nas czynniki. Oczywiście, że
nie.
Nie o to chodzi. Dla niektórych skok na głęboką wodę zadziała, dla niektórych nie. I nie ma
naprawdę nic złego w tym, żeby robić coś, coś dla nas trudne, nowe, powolutku, malutkimi
krokami, bez robienia sobie takiego ciśnienia, że ojejku, muszę, muszę, tutaj, szybko, wyniki,
sukcesy, plan i lanie się batem po plecach.
Wiecie, co ja zawsze powtarzam? Żeby przestać pracować nad sobą, a zacząć pracować ze sobą.
Współpracować ze sobą. Wziąć się po prostu za rękę i powiedzieć, hej, zróbmy to, to będzie dla
nas dobre.
A nie, że ojejku, jestem beznadziejna, nie potrafię tego, to mi nie wychodzi, muszę, muszę,
muszę zmienić, muszę to, muszę tamto. Nie musisz. Naprawdę nie musisz.
Możesz. To jest tylko i wyłącznie twoja decyzja. Przestań być dla siebie takim, wiecie, najgorszym
na świecie szefem, którego nikt by nie chciał mieć.
Bo często my właśnie sami dla siebie jesteśmy takimi najgorszymi szefami. I ja wiem, o czym
mówię, bo sama taka byłam dla siebie i bardzo dużo czasu zajęło mi w stanie się swoją własną
przyjaciółką. I przestanie naprawiania siebie i przestanie pracowania nad sobą.
Teraz ja pracuję ze sobą, na swoją korzyść. Jeśli chcę coś zmienić, to nie dlatego, że muszę, tylko
dlatego, że czuję, że naprawdę chcę. Że to będzie dla mnie dobre.
I ja wiem, że to nie jest łatwe. Tak samo jak wiem, że kiedy jesteśmy perfekcjonistami, nie jest
łatwe pogodzenie się z tym, że popełnianie błędów jest okej. To nie jest tak, że się z Was śmieję.
Ludzie, ja też jestem perfekcjonistką. Już coraz mniej, zdecydowanie. Ale nadal jestem.
I ja naprawdę jestem tego świadoma, że to, o czym mówię, to nie jest proste. W sensie
ćwiczenie, które Wam daje, jest proste, ale zmiana swojego podejścia jest dużo trudniejsza.
Jestem tego pełni świadoma, naprawdę.
Ale z drugiej strony wiem, że się da, bo wiem, że dużo sama zmieniłam, ale też widzę zmianę w
moich klientkach i klientach. I możecie mi na ten moment nie wierzyć na słowo. I mówić, co to
za jakieś Ewelina coachingowe pierdolona tu teraz zapodajesz.
Weźcie się skup na angielskim, a nie na jakichś psychologicznych nie wiadomo czym. Ale nawet
jeśli uważasz, że to, co teraz mówię, to jest w ogóle jakieś pierdoły nieistotne. Jedyne, o co
proszę, to dopuść do siebie taką myśl, co jeśli ona ma jednak rację? Co jeśli takie podejście
naprawdę przynosi lepsze efekty? Co jeśli da się zmienić swoje podejście i swoje nastawienie?
Co jeśli to jest wykonalne? Zasiać tylko i wyłącznie, jedyne, co chcę, to zasiać Wam takie ziarenko
w głowie.
Co jeśli tym razem mogę podejść inaczej do nauki języka angielskiego? Bo pięć razy
podchodziłam w jakiś sposób i nie działało. I nie przyniosło mi takich efektów, jakich chciałam.
Może potrzebuję czegoś innego.
Więc zachęcam Wam, żebyście byli dla siebie dobrze wspierający, wyrozumieli. I żebyście zrobili
zadanie, które Wam dałam, a nawet nie tyle zrobili, co robili je regularnie, bo to nie jest jakieś
takie jednorazowe ćwiczenie, tylko coś, co możecie robić wielokrotnie w ciągu dnia. Następne
zadanie będzie trochę trudniejsze, bo będzie wymagało od Was opowiadania czegoś na głos,
ale to jeszcze nie będzie przygotowywanie się bezpośrednio tak stricte do spotkań.
To zrobimy jeszcze, chciałam powiedzieć, na kolejnych zajęciach. W kolejnym nagraniu będzie
już przygotowywanie się, w sensie za dwa nagrania będzie przygotowywanie się do spotkań, a
to najbliższe będzie takim ćwiczeniem, które nas powoli do tego przygotuje. Dziękuję Wam
bardzo za dzisiaj.
Postaram się wrócić do Was niebawem, tak więc do usłyszenia.